Legendy o świętym Janie Kantym opowiedziane w Radnej Sali Miasta Krakowa d.14 Marca 1868 r. na dochód kościoła akademickiego Św. Anny przez Wincentego Pola. Kraków 1886r.
Pamięci Stanisława Pilata poświęcam tych kart kilka u świętych grobów zebranych i składam je na grobie przyjaciela ze czcią i z żałością serca. Wincenty Pol
LEGIENDA O ZAŁOŻENIU MIASTA KENT 1200 ROKU.
Z orlego gniazda poszedł dziejów wątek,
I ponad ziemią orzeł się przesuwał
I nad ojczyzną swoją wiernie czuwał.
Z orlego gniazda i tutaj początek.
Było dwóch braci, na dwóch Księstwach siedli,
Obadwa byli bardzo chciwi sławy:
Więc władnąc, żywot w nienawiści wiedli
I najeżdżali sobie na dzierżawy.
W Zatorze jeden, w Oświęcimie drugi
Nieunoszony, tylko przemyśliwał:
Jakby zagrabić ludzi albo pługi,
A po zaczepce do wojny się zrywał.
I nocą łuny świeciły na niebie,
A we dnie ziemią płynęła krew bratnia,
Bo wiara była dzielna i dostatnia.
A każdy swoich z żalem serca grzebie,
I pyta Boga i ziemi i nieba,
Po co te wojny, za co giną w boju?
Gdy jest dość ziemi i bydła i chleba,
By tylko żywot prowadzić w pokoju.
Gdy się waśń ludziom uprzykrzyła bardzo,
Wiecznie na boje bez potrzeby chodzić,
Tak uradzili, by braci pogodzić —
Lecz, że książęta tylko na miecz hardzą,
Stać się to miało od niechcenia prawie,
Żeby obudwu sprowadzić do zgody —
I umyślili w rycerskiej zabawie
Łowy wyprawić u granicznej wody.
Jakoż, gdzie dzisiaj Soła łanem płynie,
Stał las odwieczny po Wisłę w równinie;
I w tymto lesie urządzono łowy.
A gdy po myśli poszły łowy one,
Skłonniejsze były serca powaśnione:
I między braćmi przyszło do rozmowy
Prawie około tych kopców granicznych,
W uroczym cieniu dębów niebotycznych.
I kiedy jeden pozdrowił po Bogu,
A drugi słowo namienił o rodzie,
Podali ludzie wino w turzym rogu,
Prosząc na klęczkach, by je pili w zgodzie.
Tedy Duch Święty zstąpił znów na ziemię:
I pocieszone obu Księstw jest plemię;
Bo i mir boży powraca do ziemi,
Gdy miłość bratnia między rodzonymi.
A gdy się nadał taki dzień wesoły,
Pod starym dębem zastawiono stoły,
I wyprawiono ucztę na granicy,
Ślubując Bogu i Bogarodzicy
I gród i kościół w tem miejscu postawić,
Gdzie Pan to raczył dla niegodnych sprawić.
Tedy orlica na znak dobrej wróżby
Z gniazda trzy jaja na stoły wyroni;
I poskoczyły ku książętom drużby,
I każdy pisklę piastuje na dłoni,
Bo już pisklęta prawie z jaj się kłóły.
A że książęta w orle się poczuły
Synami ziemi w ziemi i narodzie,
Więc umyślili tarczą okryć w zgodzie
Gród, co od kąta obojej granicy
Na chwałę Boga i Bogarodzicy
Kętami zwany — i ztąd jego miano.
A na znak zgody i wielkiej pamięci
Pół orła w tarczy herbowej się święci,
I trzy jaj orlich do niego dodano.
Jakoż nie próżne były orle wróżby:
Bo pierwsze pisklę wezwane do służby
Bożej, z Kent onych, Jan Kanty w narodzie;
A drugie pisklę wylęgłe w tym grodzie
Święta Ludwina; a już pisklę trzecie,
Co ma wyjść z grodu i przejść po tym świecie,
Oczekiwane jest w bożem przejrzeniu
Na przyszłe czasy, po świętem natchnieniu.